Długo trwało znalezienie zakaźnika. Jeśli u kogoś zdiagnozują boreliozę, to niech się nie łudzi, że od razu zostanie przyjęty przez specjalistę! O nie. Na NFZ najbliższy termin to koniec stycznia przyszłego roku, a najdalszy październik... za rok. Trzeba zacząć szukać specjalisty przyjmującego prywatnie. Uf. Mnie się udało. W Gliwicach... Na pierwszy rzut dostałam Unidox, Dicoflor i Magne B6. Kurację rozpoczęłam 30 września 2016. Dostałam również zlecenie na badania w kierunku chlamydii, która jest bardzo częstą koinfekcją. Następne antybiotyki dostanę kiedy przyjdą wyniki... Oprócz leków drakońska dieta. Bez cukru, białej mąki, białego ryżu i ogólnie wolno mi jeść tylko produkty o niskim indeksie glikemicznym. Jedynym odstępstwem jest słodzona południowa kawa, bez której nie dam rady funkcjonować. Jest ciężko. Chociaż psychicznie znaczna poprawa. Nadal nie chce mi się pracować, ani wstawać rano z łóżka, ale przeszły mi już najgorsze myśli... W ogóle lekarka natchnęła mnie wiarą, że może uda się mnie wyleczyć.
Dawniej pisałam o normalnym życiu, teraz dokumentuję moją chorobę. Jej przebieg, leczenie, zmiany jakie we mnie następują.
poniedziałek, 3 października 2016
niedziela, 18 września 2016
Borelioza i co dalej...?
Od tej pory to będzie zupełnie inny blog... O walce, porażkach i braku perspektyw...
Po jednej audycji telewizyjnej stwierdziłam u siebie boreliozę. Lekarka mnie wyśmiała... Powiedziała jak większość lekarzy, że tych objawów się nie łączy, ale ponieważ dwa lata temu ugryzł mnie kleszcz i miałam leczony przez dermatologa rumień, to ostatecznie może dać mi skierowanie do dermatologa na powtórne badanie. Głupota! Z bólem stawów, pokręconym kręgosłupem, bólem brzucha, drżeniem rąk, zaburzeniami pamięci i depresją do DERMATOLOGA?! Ale poszłam. Dermatolog po długiej i ciężkiej rozmowie, po ZNAJOMOŚCI dała mi skierowanie na badanie WesternBlota. I oczywiście wyszła ta borelioza, chociaż sugerowała mi raczej wizytę u psychiatry, bo "wszystkie dolegliwości biorą się z mózgu"! Do psychiatry też pójdę, sama sobie z tą depresją już nie poradzę, ale przynajmniej wiem, że nie jestem całkiem popieprzona! Oki. Dwa tygodnie szukam zakaźnika na nfz i jak na razie najbliższy możliwy termin na styczeń... Nie wiem też na jaką formę leczenia się zdecydować, czy na tradycyjną, przyjętą przez nfz, czy ILADS? Jednego i drugiego się boję... Od jutra zaczynam szukać prywatnej poradni...
Po jednej audycji telewizyjnej stwierdziłam u siebie boreliozę. Lekarka mnie wyśmiała... Powiedziała jak większość lekarzy, że tych objawów się nie łączy, ale ponieważ dwa lata temu ugryzł mnie kleszcz i miałam leczony przez dermatologa rumień, to ostatecznie może dać mi skierowanie do dermatologa na powtórne badanie. Głupota! Z bólem stawów, pokręconym kręgosłupem, bólem brzucha, drżeniem rąk, zaburzeniami pamięci i depresją do DERMATOLOGA?! Ale poszłam. Dermatolog po długiej i ciężkiej rozmowie, po ZNAJOMOŚCI dała mi skierowanie na badanie WesternBlota. I oczywiście wyszła ta borelioza, chociaż sugerowała mi raczej wizytę u psychiatry, bo "wszystkie dolegliwości biorą się z mózgu"! Do psychiatry też pójdę, sama sobie z tą depresją już nie poradzę, ale przynajmniej wiem, że nie jestem całkiem popieprzona! Oki. Dwa tygodnie szukam zakaźnika na nfz i jak na razie najbliższy możliwy termin na styczeń... Nie wiem też na jaką formę leczenia się zdecydować, czy na tradycyjną, przyjętą przez nfz, czy ILADS? Jednego i drugiego się boję... Od jutra zaczynam szukać prywatnej poradni...
niedziela, 4 maja 2014
No i tak to z Trutniową bywa
Nie piszę, bo jestem z gruntu zła i leniwa. Jak to kobieta. Stary pracuje.We w biurze pracuje, biuralista jeden.Ale oprócz tego oczywiście ma nocne i weekendowe dyżury, więc widujemy się rzadziej niż rzadko... Młoda zrezygnowała jednak z tej nanotechnologii. Obecnie jesteśmy na etapie inżynierii biomedycznej lub inżynierii nafty i gazu.Ta nanotechnologia byłaby nawet ok, gdyby nie to, że po UJ będzie miała tylko licencjat, trochę dziurawy...Myślałyśmy, że jakby co, to pójdzie na magisterskie na Politechnikę Krakowską i będzie ok,ale po ujocie nie przyjmą jej na politechnikę, bo będzie miała tylko licencjat a nie inżyniera. I dupa blada. Więc oficjalnie mam dziecko bezrobotne. Przynajmniej do lipca.
A w pracy mam kursantkę. O ku*wa, jakie jaja! Mam ją nauczyć zawodu w 6 tygodni.Tego, co normalnie uczyłam w trzy lata. No, pokusiłam się na tę kasę pierwszy i ostatni raz w życiu. I chociaż trafiła mi się wyjątkowo zmyślna, kumata sztuka, to i tak ten ogrom materiału jest nie do okiełznania. Bo jeżeli zrobi coś po pokazaniu jeden raz a potem gnamy dalej, to nie ma siły, żeby ona cokolwiek z tego zapamiętała, chociaż dyktuję jej szczegółowe notatki... W 6 tygodni to można nauczyć prawidłowo obsługiwać maszynę przemysłową, i wyszkolić szwaczkę, a nie krawcową...
Tyle.
Poza tym gram w Zumę na fb i nie mam czasu pisać notatek;-)
Pozdrawiam Was serdecznie
Wasza (przez większość zapewne) zapomniana
Trutniowa
A w pracy mam kursantkę. O ku*wa, jakie jaja! Mam ją nauczyć zawodu w 6 tygodni.Tego, co normalnie uczyłam w trzy lata. No, pokusiłam się na tę kasę pierwszy i ostatni raz w życiu. I chociaż trafiła mi się wyjątkowo zmyślna, kumata sztuka, to i tak ten ogrom materiału jest nie do okiełznania. Bo jeżeli zrobi coś po pokazaniu jeden raz a potem gnamy dalej, to nie ma siły, żeby ona cokolwiek z tego zapamiętała, chociaż dyktuję jej szczegółowe notatki... W 6 tygodni to można nauczyć prawidłowo obsługiwać maszynę przemysłową, i wyszkolić szwaczkę, a nie krawcową...
Tyle.
Poza tym gram w Zumę na fb i nie mam czasu pisać notatek;-)
Pozdrawiam Was serdecznie
Wasza (przez większość zapewne) zapomniana
Trutniowa
środa, 26 marca 2014
No.
To kolejny kryzys mamy zażegnany. Stary Truteń na próbę został skierowany do pracy w biurze. Konkretnie w dziale kontraktów. Po trzech dniach zaproponowano mu, by rozważył pracę w tym miejscu na stałe. Nie muszę chyba pisać, że się zgodził... Prawdopodobnie bez zmiany warunków finansowych... I mamy nadzieję, że uda mu się już tam dotrwać do emerytury... Że wreszcie skończy nam się co trzyletni stres...
Co do mnie, to też dostałam propozycję pracy... I bardzo intensywnie nad nią myślę, bo w sumie oprócz styczni i lutych, to u mnie jest spoko. I zawsze co u siebie, to u siebie...Ale z drugiej strony, to tam nie musiałabym się przejmować zusami, czynszami i innymi pierdołami.Tyle, że jak wiadomo, łaska pańska na pstrym koniu jeździ i dotąd się rybce rzuca dokąd się jej nie złowi, a potem niewolnictwo... Nie wiem, myślę...
Pszczółka od następnego poniedziałku będzie dojeżdżać do Krakowa. W sobotę opróżniamy mieszkanie...
No i jutro kończę pół wieku...... Jakiś czas mogę więc być nieprzytomna...
Pozdrawiam Was serdecznie
Wasza Trutniowa
ps. Zacytuję krótką rozmowę, która rozwaliła mnie totalnie!
-Cześć Stary Truteń dostał pracę.
-A JAKIE TOWARZYSTWO?
Nosz ku*wa, nie spytała gdzie, nie spytała za ile, tylko JAKIE TOWARZYSTWO?! Czy Wy jeździcie do pracy w celu zarabiania pieniędzy, czy by udzielać się towarzysko? Teraz wiem, czemu ona od dwóch lat bez pracy...
-Ale przecież nie to jest w pracy najważniejsze!
-Jak to nie? Najważniejsza w pracy jest ATMOSFERA i TOWARZYSTWO!
Rozwaliła mnie.
Buziaki
Co do mnie, to też dostałam propozycję pracy... I bardzo intensywnie nad nią myślę, bo w sumie oprócz styczni i lutych, to u mnie jest spoko. I zawsze co u siebie, to u siebie...Ale z drugiej strony, to tam nie musiałabym się przejmować zusami, czynszami i innymi pierdołami.Tyle, że jak wiadomo, łaska pańska na pstrym koniu jeździ i dotąd się rybce rzuca dokąd się jej nie złowi, a potem niewolnictwo... Nie wiem, myślę...
Pszczółka od następnego poniedziałku będzie dojeżdżać do Krakowa. W sobotę opróżniamy mieszkanie...
No i jutro kończę pół wieku...... Jakiś czas mogę więc być nieprzytomna...
Pozdrawiam Was serdecznie
Wasza Trutniowa
ps. Zacytuję krótką rozmowę, która rozwaliła mnie totalnie!
-Cześć Stary Truteń dostał pracę.
-A JAKIE TOWARZYSTWO?
Nosz ku*wa, nie spytała gdzie, nie spytała za ile, tylko JAKIE TOWARZYSTWO?! Czy Wy jeździcie do pracy w celu zarabiania pieniędzy, czy by udzielać się towarzysko? Teraz wiem, czemu ona od dwóch lat bez pracy...
-Ale przecież nie to jest w pracy najważniejsze!
-Jak to nie? Najważniejsza w pracy jest ATMOSFERA i TOWARZYSTWO!
Rozwaliła mnie.
Buziaki
czwartek, 6 marca 2014
Chyba nie pisałam...,
że nie tańczę już flamenco... Od grudnia, może troszkę dłużej. Nie mogę już tupać. Tupnął mi kręgosłup i dosyć długo było bardzo nie fajnie... A moja krakowska czarownica nie żyje i nie ma mi go kto nastawić...
No i tęskni mi się za tymi zajęciami, bo chociaż, bądźmy szczerzy, gwiazda flamenco ze mnie żadna, ale sprawiało mi to tak dużo przyjemności i było taką odskocznią od codzienności, że nie potrafię sobie z tym poradzić.
Nie zatańczę już podczas fiesty de abril w Sevilli...... A tak chciałam...
Pozdrawiam Was serdecznie
Wasza Trutniowa
No i tęskni mi się za tymi zajęciami, bo chociaż, bądźmy szczerzy, gwiazda flamenco ze mnie żadna, ale sprawiało mi to tak dużo przyjemności i było taką odskocznią od codzienności, że nie potrafię sobie z tym poradzić.
Nie zatańczę już podczas fiesty de abril w Sevilli...... A tak chciałam...
Pozdrawiam Was serdecznie
Wasza Trutniowa
poniedziałek, 3 marca 2014
Ma granice nieskończony
Internety mi się skończyły...
Znaczy, pomysły na internety...
Pozdrawiam Was serdecznie
Wasza Trutniowa
ps. tak mi się przypomniało ;-)
Oglądamy z Pszczółką kultowy (rzekomo) horror "Lśnienie". Nudy jak diabli. W pewnym momencie idzie sobie maluch korytarzem i Młoda rzuca hasło "pewnie niesie jakieś zwłoczki". No i znowu złe we mnie wstąpiło i nasunęło skojarzenie "zwłoczki z włóczki" i miałyśmy już po lśnieniu ;-)). Jak będziecie mieli zły dzień, albo będziecie oglądali tragicznie nudny horror, to pomyślcie sobie o zwłoczkach z włóczki ;-))
Ale najlepsze było za jakąś chwilę, kiedy Młoda zapomniała jakie to było skojarzenie i pyta "Z czego był ten trupek?" ;-) Genialne ;-)
wtorek, 25 lutego 2014
I jest tak.
Młoda pierwszą sesję zaliczyła. Na trójczynach, ale zaliczyła. Jeśli jednak przyjrzeć się, ilu odpadło, to te trójczyny są nie lada osiągnięciem... Jej przyjaciółka (Różowa), odpadła już w styczniu, jeszcze przed sesją. Ludwiczek poległ na sesji, podobnie jak 4/5 kierunku... Nie wiemy jeszcze, co będzie z mieszkaniem, czy Ludwiczek znajdzie pracę w Krakowie i zostaną w tym mieszkaniu razem, czy będziemy musieli je wymówić i Pszczółka będzie się musiała przeprowadzić do zupełnie nie znanych jej ludzi... Powinno się wyjaśnić w ciągu tego tygodnia...
Ja generalnie ciągle w dole... Ale wiosna się zbliża wielkimi krokami, to może i nastrój lepszy przyniesie...
Stary Truteń znowu niepewny pracy... Miało być na zawsze, na pewniaka, do emerytury, a tu znowu likwidacja, znowu nie wiadomo,co przyniesie nowy miesiąc... Czy przejmie ich jakaś firma, czy przejmą tylko badania... Mamy już dosyć! Pięćdziesiątka jest wiekiem, w którym chciałoby się już jakiej takiej stabilizacji... Ech......
Pozdrawiam serdecznie
Wasza Trutniowa
Ja generalnie ciągle w dole... Ale wiosna się zbliża wielkimi krokami, to może i nastrój lepszy przyniesie...
Stary Truteń znowu niepewny pracy... Miało być na zawsze, na pewniaka, do emerytury, a tu znowu likwidacja, znowu nie wiadomo,co przyniesie nowy miesiąc... Czy przejmie ich jakaś firma, czy przejmą tylko badania... Mamy już dosyć! Pięćdziesiątka jest wiekiem, w którym chciałoby się już jakiej takiej stabilizacji... Ech......
Pozdrawiam serdecznie
Wasza Trutniowa
Subskrybuj:
Posty (Atom)